Ochrona przed spamem - nie otwieraj

nr 2(44)/2014
ISSN 2082-5005
Biuletyn Informacyjny Biblioteki Głównej UEK
nr 2(44)/2014
Tradycja wydawania biuletynów informacyjnych w naszej Bibliotece sięga lat siedemdziesiątych XX wieku. Elektroniczny Biuletyn Informacyjny Biblioteki Głównej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie jest kontynuacją Biuletynu Informacyjnego Biblioteki Głównej Akademii Ekonomicznej w Krakowie, a jeszcze wcześniej "Biuletynu Informacyjnego" drukowanego w latach 1993-1997. Ukazuje się dwa razy w roku. Publikujemy w nim artykuły informacyjne, komunikaty o nabytkach Biblioteki (stałe rubryki nowości), sprawozdania z konferencji, z prac Rady Bibliotecznej oraz ciekawostki.

Rafał Ziemkiewicz: Jakie piękne samobójstwo. Dlaczego Polacy walczyli o swoje zniewolenie? Narracje o wojnie, szaleństwie i cynizmie

Po lekturach Piotra Zychowicza, napisana z niezwykłą pasją i zacięciem książka Rafała Ziemkiewicza pt. „Jakie piękne samobójstwo” to kolejna historyczna publikacja, która powinna znaleźć się na półce każdego Polaka lubiącego sięgać po dobrą książkę i umiejącego poznawać własną historię, niekoniecznie li tylko z pozycji narodowej martyrologii.

To nowe spojrzenie na polską historię w trzech odsłonach: Rzeczpospolitą Obojga Narodów, II RP i trzecią rozpatrywaną łącznie jako PRL i III RP, ze wszystkimi wynikającymi z tego faktu implikacjami. A dotyczą one takich spraw jak szlacheckie przywileje i ustrój I Rzeczpospolitej, tak bardzo krytykowane w okresie PRL-owskim, a które dziś mają zupełnie inny kontekst w dobie jednoczącej się Europy. Według Ziemkiewicza ta, w dużej mierze stosowana do dziś narracja czy też obca projekcja, a może sprytna socjotechnika w odniesieniu do oceny historii naszego kraju uprawiana przez byłych zaborców sprawiła, iż w bardzo wielu wątkach historii Polski przyjęliśmy właśnie ich punkt widzenia. Ale „Samobójstwo” przede wszystkim jest rozprawą autora książki z rzekomo nieuniknioną drogą ku przepaści w roku 1939, drogą wytyczoną przez polską dyplomację, zwłaszcza zaś jej ostatniego szefa, płk. Józefa Becka.

Trzeźwa ocena porażających proporcji niemieckiego potencjału wojskowego w stosunku do sił polskich w dobie poprzedzającej wybuch II wojny światowej, absolutna pewność inercji zachodnich sojuszników na wypadek casus beli Rzeczpospolitej z III Rzeszą (uzyskana ponad wszelką wątpliwość jeszcze za życia marszałka Piłsudskiego) skłaniać winna polską dyplomację do innych rozwiązań. Tym bardziej, że sami Niemcy – do wiosny 1939 r. – chcieli mieć Polskę po swojej stronie. Od roku 1938 III Rzesza, przy bierności mocarstw zachodnich, anektowała Austrię, potem sudeckie pogranicze Czech, wreszcie same Czechy wraz z nowoczesnym przemysłem zbrojeniowym tego państwa. Niemcy, nie bez naszej winy, wracając do polityki Rapallo spowodowały, iż kraj nasz nagle stanął w obliczu okrążenia z czterech stron; poza Niemcami i Sowietami, nastąpiło to nawet od południa – w postaci agresji armii słowackiej.

Ziemkiewicz wprost wypluwa z siebie tę ignorancję władz II RP i gani w sposób bezwzględny ten typ uprawiania polityki. Polityki dającej się Polsce wmanewrować w cyniczne zamierzenia i obietnice bez pokrycia zachodniego „sojusznika”. Wystawiając absolutnie świadomie, ale też i niepotrzebnie - co autor potrafił udowodnić – własną pierś na rozstrzelanie. Wielce wymowna zresztą okładka omawianego opracowania nie została dobrana przypadkowo. Kolejne zdrady aliantów – ta w 1939 i druga – w Jałcie nie pozostawiają co do tego żadnych złudzeń. Przytaczany jest jednocześnie przykład krajów będących w sojuszu z III Rzeszą, nie tylko tych z Europy środkowo-wschodniej ale i Francji, która po wojnie wyszła z „twarzą”, chociaż w sposób zupełnie nieuprawniony. „Polskie obozy koncentracyjne” czy powojenny „Industry holocaust” nie obciążają lub nie dotyczą ich w żaden sposób. A czy nie powinny? Rzeczpospolitą, która dała ze swych obywateli największą daninę krwi, w ocenie innych - okazuje się że obciążają. To właśnie, według Ziemkiewicza, są absurdy historii, które nigdy nie powinny się zdarzyć.

To „wypluwanie” z siebie, stosunkowo od niedawna formułowanych „oczywistych” wniosków z antecedencji Września 1939 jest u Ziemkiewicza tak gwałtowne, że mimo doskonałej narracji i przejrzystości tekstu, chcąc wyrzucić z siebie od razu wszystkie dawno utrwalone przemyślenia używa nazbyt długich zdań. Historykom lub ludziom interesującym się historią z pewnością to nie przeszkadza; zwykły czytelnik może jednak mieć problemy z percepcją tekstu i nadążaniem za tokiem wykładu. Z drugiej strony, bez tej ekspresji i bez takiego stylu pisania nie byłoby książki Ziemkiewicza. Uderza zwłaszcza świetne oczytanie i znajomość faktów historycznych, co u polonistów (jakim z wykształcenia jest autor) niekoniecznie jest silną stroną. Jest to publicystyka historyczna w dzisiejszych czasach wręcz nieodzowna, gdyż większość prac zawodowych historyków zwykle nie zawiera tego typu narracji, a i oceny są bardziej wyważone. Sformułowanie „nieodzowna” odnoszę tu do zalewu tzw. poprawnych politycznie opracowań, które albo gloryfikują nawet najsłabsze punkty czy niedostatki współcześnie prowadzonej polityki RP na osi Rosja – Niemcy (do których Ziemkiewicz się często odwołuje), albo też nie zezwalają na „odbrązowienie” rzekomych imponderabiliów, które w rzeczywistości nimi nie są, lub są wątpliwej wartości. Ale książka Rafała Ziemkiewicza ma i wątki, z którymi można polemizować. Zupełnie niepotrzebnie jego pasja, chcąc znaleźć ujście, każe mu posługiwać się terminami takimi jak „polactwo” czy nawiązywanie do tragicznych, zwłaszcza rozbiorowych i powstaniowych kart historii naszego kraju przy pomocy określeń w rodzaju: „lew na czele stada baranów” lepszy niż „baran na czele lwów”. Aczkolwiek tego typu bezwzględna retoryka, w sposób nieubłagany wytykająca przyczyny historycznych tragedii, generowanych prawie zawsze wskutek nietrafnych decyzji rządzących elit, z jednej strony przeraża, z drugiej – choć z ręką na sercu, musi budzić uznanie.

Jednakże autor jakby jednocześnie zapomniał, iż gdyby porównać dzieje innych państw, także tych ościennych, tej wysublimowanej logiki (przechodzącej w absurd i perfidię) w polityce było bardzo wiele. Czym bowiem była rewolucja październikowa w Rosji w 1917, czy wcześniej masowy exodus mieszkańców Wandei, na przełomie lat 1793/1794? Ziemkiewicz, jako człowiek prawicy powinien dobrze o tym wiedzieć. Nie do końca trafne są także jego spostrzeżenia dotyczące „piłsudczyzny”, zanadto kontestowanej w stosunku do „dmowszczyzny”. To prawda, Marszałek nie miał zbyt lotnych następców. Nie wykonali oni przecież jego woli, niezależnie od tego, czy była to grupa z ul. Wierzbowej (MSZ i płk. Józef Beck), czy ośrodek władzy związany z premierem Sławojem-Składkowskikm, bądź też z prezydentem Mościckim. Ten nakaz (gdyż według słów marszałka „Zachód jest parszywieńki i nam nie pomoże”), aby w razie zarysowującego się konfliktu zbrojnego nie wchodzić do wojny pierwszymi, został złamany - wbrew jednoznacznym ustaleniom dotyczącym zachowań Zachodu w razie konfliktu z III Rzeszą, jeszcze w dobie zamysłu tzw. wojny prewencyjnej. Wskutek tej polityki kraj w efekcie znalazł się na progu biologicznego wyniszczenia, na co sześć lat później nałożył się zbrodniczy komunizm i de facto wasalizacja Polski. Ale czy opcja endecka rzeczywiście byłaby lepsza? W świetle anormalnych zachowań, przynajmniej części środowisk endeckich (zginął przecież Narutowicz), traktat ryski pomimo zwycięskiej wojny z bolszewikami był porażką. Brakło te 100-200 km kresów, których nie życzyli sobie przedstawiciele tego nurtu, zasiadający przy stole rokowań w Rydze. Autor zapomniał też, iż ówczesna Polska, w granicach tylko etnicznych byłaby za słaba na balansowanie pomiędzy Rosją a Niemcami. Owszem, jedyna rozsądna optyka, nakazująca sojusz z Niemcami (co inni robili bez żadnych zahamowań) została zaprzepaszczona. Ale i endecja po śmierci Dmowskiego nie miała nikogo wybitnego, co zresztą przyznaje sam autor. Cóż – geniusze polityczni czy wojskowi, pod każdą szerokością geograficzną – rodzą się rzadko.

Jest jeszcze druga przyczyna zaniku zdrowego instynktu politycznego w roku 1939, nie tylko wśród rządzących elit w II RP ale i u jej większości obywateli. Tej kwestii autor „Samobójstwa” nie chce wyjaśniać (choć o tym wie), wysyłając wszystkich do „psychoanalityka”. To był przecież kraj zwycięski, z legionowym czynem roku 1914, niedawno uzyskaną niepodległością i świadomością pokonania sowieckiej Rosji w roku 1920. Armia polska była armią zwycięską, otoczoną nimbem sławy i sukcesu. To w ówczesnych realiach nie mogło nie zadziałać, niezależnie czy u steru władzy byłaby opcja piłsudczykowska czy endecka. Ziemkiewicz zdecydowanie za bardzo przeciwstawia sobie oba te nurty: piłsdudczyznę przeciw endecji lub odwrotnie, wybielając Narodową Demokrację, a obciążając ten pierwszy m. in. skrytobójstwem gen. Zagórskiego. Tymczasem - zwłaszcza obecnie - podział ten stracił na znaczeniu, a z wyciąganiem brudnych spraw endecji nie byłoby przecież problemu; wystarczyłoby rozwinąć szerzej przed chwilą przytoczony bezprzykładny mord na prezydencie Gabrielu Narutowiczu, u progu samej Niepodległości.

Myślę, że właśnie w mentalności przedwrześniowej Polaków należy upatrywać zarówno wzloty jak i upadki, także tę rzekę krwi i bezinteresownego (u Ziemkiewicza: bezcelowego) poświęcenia w czasie II wojny światowej. Nie wszystko bowiem da się przeliczyć na liczby, zwalić na kulawą kalkulację czy dyplomację albo niewłaściwie przeprowadzone polityczne gry i sojusze. Mentalności się nie zmieni, a to ona najczęściej pcha narody ku rozwiązaniom dobrym lub złym. I w niej widziałbym utratę zdolności zastosowania racjonalnych przesłanek w polityce Polski, w przededniu Września. Komunizm w Sowietach, jak i narodowy socjalizm w Niemczech mogły wygrać także wskutek zaistnienia w danym czasie i miejscu takich a nie innych okoliczności, przy czym w obydwu wypadkach systemy te by nie zwyciężyły bez mentalności typowej dla Rosjan i Niemców, przejawianej akurat w tych latach, w takiej historycznej otoczce i podatnej na taką a nie inną ideologię. Ziemkiewicz nie dodaje, że totalitaryzmy te, zarówno hitlerowski, jak i w jeszcze większej mierze sowiecki koniec końców zwróciły się przeciwko własnym narodom, przy czym ten ostatni robił tak od początku. Straty w wyniku mordów w ZSSR szły w miliony, już od 1917 r. Niemcy zaś, w rozpętanej wojnie 1939-45, utraciły 10 mln własnych obywateli i w stosunku do obszaru z roku 1914 – 1/3 terytorium. Zatem czy obie wojny światowe i bolszewicka rewolucja nie były dla tych państw także samobójstwami?

Najlepiej publicyście wyszła ocena roli Sowietów w rozpętaniu II wojny światowej i analiza ich polityki w odniesieniu do zachowań tak Niemców jak i przyszłych aliantów, po zmianie sojuszy w 1941 r. Także ocena polityki appeasementu stosowanej cynicznie przez Zachód, czego ofiarą była Polska i właściwie wszystkie jej środowiska niepodległościowe, z samym Władysławem Sikorskim włącznie, wypadła nieźle. Odpowiedzią na nieustające karmienie nas złudzeniami, zatajanie katyńskiej zbrodni, jawne sprzyjanie Sowietom były pozorowane (lub w każdym wypadku nieefektywne) działania w wydaniu rządu emigracyjnego, który tak jak Józef Beck i przedwrześniowa ekipa rządząca – żył w świecie iluzji i półprawd, naiwnie i niekiedy nieświadomie dając się prowadzić na pasku przez głównych graczy na arenie polityki międzynarodowej.

Te dywagacje i porównania nie znaczą bynajmniej, iż publikacja Ziemkiewicza nie jest potrzebna. Jak najbardziej jest! Nawet dając się ponieść emocjom i rezygnując z pokazania proporcji takich „samobójstw” w stosunku do „samounicestwienia” Rzeczpospolitej ’39 w innych, nawet bardziej oddalonych od nas krajach, książka może być poniekąd drogowskazem dla obecnych i przyszłych polityków, aby nie popełniali ciężkich błędów przeszłości.

Drugą rolą tego typu publicystyki (której wciąż na rynku książki jest zbyt mało), jest pokazanie, iż nie sztuka ginąć ale zachować w chwilach niebezpiecznych dla państwowości substancję narodową. Grobami, owszem pisze się historię, ale już nie buduje przyszłości Ojczyzny. Nie da się jej budować z bohaterami, tyle że martwymi. To ważna przestroga na przyszłość i przesłanka sensu uprawiania pisarstwa w dziedzinie tzw. historii alternatywnej dziś. A właściwie nawet racja istnienia tego kierunku, już nie jako konkurencyjnego, ale wspomagającego nauki historyczne.

Rafał Ziemkiewicz: Jakie piękne samobójstwo. Dlaczego Polacy walczyli o swoje zniewolenie? Narracje o wojnie, szaleństwie i cynizmie. Lublin: Fabryka Słów 2014, 397 s.

Roman Garbacik

© 2009 Biblioteka Główna UEK