Ochrona przed spamem - nie otwieraj

nr 1(39)/2012
ISSN 2082-5005
Biuletyn Informacyjny Biblioteki Głównej UEK
nr 1(39)/2012
Tradycja wydawania biuletynów informacyjnych w naszej Bibliotece sięga lat siedemdziesiątych XX wieku. Elektroniczny Biuletyn Informacyjny Biblioteki Głównej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie jest kontynuacją Biuletynu Informacyjnego Biblioteki Głównej Akademii Ekonomicznej w Krakowie, a jeszcze wcześniej "Biuletynu Informacyjnego" drukowanego w latach 1993-1997. Ukazuje się dwa razy w roku. Publikujemy w nim artykuły informacyjne, komunikaty o nabytkach Biblioteki (stałe rubryki nowości), sprawozdania z konferencji, z prac Rady Bibliotecznej oraz ciekawostki.

Grzegorz Motyka. Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”

Ludobójstwo dokonane na ludności polskiej Wołynia i Galicji Wschodniej w latach 1943-47, rękoma nacjonalistów ukraińskich, to wciąż biała plama i nie zabliźniona rana w dziejach polsko-ukraińskich stosunków. Chociaż wiele zrobiono na tym polu, dość przypomnieć chociażby prace Władysława Filara czy publikacje kwartalnika „Karta”, gdzie znajdziemy wstrząsające opisy tych wydarzeń, wbrew pozorom, tematu nie wyczerpano, a na zagadnienia te na długo spuszczono zasłonę milczenia, także po roku 1989. A budowanie dobrosąsiedzkich stosunków „na dole” jak i bilateralnych „na górze” można oprzeć tylko i wyłącznie na wyjawieniu pełnej prawdy o bolesnej przeszłości.

Książka Grzegorza Motyki wychodzi na przeciw tym oczekiwaniom; a powiedzmy bez ogródek - temat jest niezwykle trudny. Dotyka on bowiem delikatnej sfery długoletnich zmagań, zaniedbań i przewinień obu narodów żyjących obok siebie, jeszcze w I Rzeczypospolitej.

Autor w antecedencjach skupia się przede wszystkim na sytuacji ukraińskiej mniejszości w II RP, analizując również to co działo się w sowieckiej części Ukrainy (sztucznie wywołany głód i inne represje). Przy omawianiu stopniowego kształtowania się organizacji OUN/UPA i wcześniejszych tendencji niepodległościowych Ukrainy nie mogło zabraknąć tematu polsko– ukraińskich zmagań o Lwów na przełomie lat 1918-19, roli atamana Petlury w planach marszałka Piłsudskiego i podczas wojny polsko-sowieckiej 1920 r. Wreszcie także wyszczególnienia i oceny różnic w podejściu do wspólnego państwa – II Rzeczypospolitej obu nacji, polskiej i ukraińskiej, od „lewa” do „prawa” jak chodzi o poszczególne ugrupowania polityczne. Ugodowa polityka wojewody wołyńskiego, Henryka Józefskiego wobec ukraińskiej ludności Wołynia, zabójstwo dwóch polskich mężów stanu, Bronisława Pierackiego i Tadeusza Hołówki, a z drugiej strony, próby pacyfikacji niepodległościowych dążeń tejże ludności przez zwolenników radykalnych rozwiązań części - głównie endeckich - polityków II RP to znakomicie przedstawione spektrum nabrzmiałych spraw, i zarazem zaczyn wydarzeń, które eksplodowały z chwilą ataku III Rzeszy i ZSRS na Polskę we wrześniu 1939 r.

Rozbiór II RP przez Niemcy i Sowiety już w roku 1939 ustawiał nacjonalistyczne ugrupowania ukraińskie, liczące na pomoc Niemiec w realizacji powstania „Samoistnej Ukrainy” po przeciwnej stronie barykady w stosunku do żywiołu polskiego, na tych terenach. Nie oznacza to bynajmniej, iż większość powołanych do wojska polskiego Ukraińców nie biła się dzielnie z Wehrmachtem we wrześniu 1939 r. i nie pozostawała lojalna w stosunku do polskich władz do końca; wielu powołanych do WP Ukraińców oddało życie w kampanii wrześniowej.

Po ataku Niemiec hitlerowskich na ZSRS 22 czerwca 1941 r. i zajęciu przez wojska niemieckie polskich kresów, sytuacja zmieniła się diametralnie. Preludium do wszczęcia etnicznych czystek na Wołyniu „uprawomocniła” konferencja OUN-B (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery), która odbyła się w lutym 1943 r. w pobliżu Oleska. Wcześniej, zabójstwa dokonywane na ludności polskiej kresów także zdarzały się, nie miały jednak jeszcze masowego charakteru. Już po powołaniu w dniu 30 czerwca 1941 r. „ukraińskiego rządu” Jarosława Stećki (zwolennika tzw. radykalnych rozwiązań) sytuacja szybkimi krokami zmierzała ku katastrofie. Eliminacja Żydów, dokonywana z inspiracji hitlerowców ale i przy czynnym udziale OUN, dała niejako wprawę do przyszłych akcji antypolskich. Okazało się bowiem, iż bezkarnie można likwidować całe grupy etniczne.

Pierwszą większą „antypolską akcją” było wymordowanie co najmniej 155 mieszkańców wsi Parośla k/ Sarn, na początku lutego 1943 r. Dokonał tego oddział OUN powracający z udanego ataku na posterunek niemieckiej policji. Autor w tym miejscu zdecydowanie obala próby zrzucenia tego mordu na Niemców. W toku dalszej narracji przedstawiane są opisy następnych „antypolskich akcji” na Wołyniu, a następnie w Galicji Wschodniej, w wyniku których w okrutny sposób pozbawiono życia ok. 100 tys. Polaków, bez względu na płeć i wiek.

Autor opisuje też jedną z największych masakr - wymordowanie przez oddziały SS-Galizien, w dniu 28 lutego 1943 r., od 600 do 800 mieszkańców polskiej wsi Huta Pieniacka, słusznie określając tę zbrodniczą akcję jako galicyjskie Oradour-Sur-Glane. Przy wyjaśnianiu poszczególnych ludobójczych operacji (sam termin „ludobójstwo” także poddaje analizie w odniesieniu do wydarzeń na Wołyniu i w Galicji Wschodniej) autor jednocześnie obala mit, jakoby formacja ta uczestniczyła w tłumieniu powstania warszawskiego. Jednocześnie przybliża nam sylwetki prowidnyków i ważniejszych członków OUN-M (Andrieja Melnyka), OUN-B (Stepana Bandery), a także Tarasa Borowcia (pseud. Taras Bulba) opisując również ich późniejsze losy.

Przybliżając czytelnikowi struktury OUN, oraz tzw. pierwszej i drugiej UPA (Ukraińskiej Powstańczej Armii) i zamiary tych organizacji, autor dokonuje wyszczególnienia, które jej odłamy i konkretnie które osoby odpowiedzialne są za śmierć polskich cywilów a także zamordowanie Ukraińców niosących pomoc Polakom. Tych ostatnich było niemało, aczkolwiek lista przytoczona przez autora - co on sam podkreśla, nie jest pełna.

Prof. Grzegorz Motyka podjął próbę rekapitulacji zdarzeń na tle tzw. wielkiej polityki. Pamiętać bowiem należy, iż masowe mordy na Wołyniu zaczęły się w czasie administrowania tymi terenami przez Niemców, a trwały nadal choć z mniejszym natężeniem po wkroczeniu z powrotem wojsk sowieckich w 1944 r. A pod okupacją hitlerowską oprócz policji ukraińskiej i sformowanej z ukraińskich ochotników dywizji SS-Galizien , na Wołyniu obecna była także partyzantka sowiecka, partyzantka OUN/UPA (licząca na to, iż wspomniana dywizja jak i ukraińscy policjanci w odpowiednim momencie wesprą ich aspiracje niepodległościowe), wreszcie sformowana przez okupanta policja polska tzw. granatowa. Do tego dochodzi polska 27 Wołyńska Dywizja Piechoty AK. Jak więc mogło dojść do tego, iż unicestwiana ludność polska nie mogła otrzymać znikąd pomocy, bądź pomoc ta była niewystarczająca? Tym bardziej, iż ukraińscy przywódcy OUN/UPA dość szybko zorientowali się, że III Rzesza traktuje ich instrumentalnie?

Prof. Grzegorz Motyka porządkuje i systematyzuje te zagadnienia. Otóż nacjonaliści Ukraińcy uczestniczyli wprawdzie w akcjach przeciw posterunkom niemieckim, zwłaszcza gdy szala wojny przechyliła się na rzecz ZSRS, działania te zwykle były w dużym stopniu markowane ,obliczone na wygrywanie własnej karty przetargowej w trójkącie Polacy – Niemcy – ZSRS (alianci). Przy czym, o ile obecność niemiecką na tym terenie uważano za przejściową, nie dotyczyło to Polaków, którzy – jak sądzono - dobrowolnie nie będą chcieli odejść na tereny „rdzennie polskie”. Do tego dochodzi w roku 1944 „Akcja Burza” i decyzja o skierowaniu wołyńskiej dywizji AK na pomoc Warszawie, a tym samym rozdźwięk i poważny dylemat w polskim państwie podziemnym i Delegaturze Rządu na Kraj - polska ludność Wołynia zostałaby pozbawiona jakiejkolwiek osłony.

Paradoksem jest, iż Polacy w przeciwieństwie do sytuacji w GG, nierzadko ratunek przed uzbrojonymi w siekiery, piki itp. Ukraińcami znajdowali u boku niemieckich garnizonów okupacyjnych. Chociaż polityka okupantów była jednoznaczna, co wynika z wypowiedzi hitlerowskich prominentów: „Polak powinien zamordować Ukraińca a Ukrainiec Polaka. Po drodze zaś obaj powinni zabić Żyda” i - Nomen Omen - ten najgorszy scenariusz w dużym stopniu się ziścił.

A czarny scenariusz nie musiał trwać i spełnić się w najgorszym wariancie. Autor daje tu przykład wspólnej akcji polskiego i ukraińskiego podziemia przeciwko komunistycznym siłom bezpieczeństwa w ataku na Hrubieszów. Profesor Motyka również nie omieszkał wytknąć błędów polskich prawicowych i poakowskich organizacji podziemnych, które polegały na tym iż dodano „grzech do grzechu”. Wymownie świadczy o tym np. opis tragedii w Wierzchowinach, gdzie Polacy zamordowali ukraińskich cywilów, w tym dzieci. Chociaż polskie akcje odwetowe, wbrew ustaleniom historyków ukraińskich, doprowadziły do śmierci „tylko” ok. 2-3 tys. Ukraińców, to uczynione zło i bratobójcze walki do dziś są nie zagojoną raną po obu stronach granicy - w niepodległej już Ukrainie i Rzeczypospolitej.

Osobną sprawą jest „Akcja Wisła” przeprowadzona przeciwko UPA po śmierci w Jabłonkach k/Baligrodu gen. Świerczewskiego, który zginął z rąk partyzantów z sotni Chrina i Stacha, pod koniec marca 1947 r. Operacja ta, przeprowadzona przede wszystkim na terenie Bieszczadów, dotknęła również łemkowszczyznę. Chociaż represje niejednokrotnie miały brutalny charakter, autor wyraźnie podkreślił fakt, iż akcja ta potępiona przez Senat RP jako zbrodnicza - nie może być porównywalna z likwidacją polskiej substancji narodowej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Było to bowiem z założenia tylko przesiedleniem. Wprawdzie już tytuł pracy prof. Motyki sugeruje swoistą „równowagę win” - jest oczywiste, w toku narracji i licznych kwerend archiwalnych autora, że takiej równowagi być nie może. Książkę, jako znakomite zwieńczenie badań profesora nad w/w problemami i wciąż deficytową literaturę faktu, można polecić wszystkim łaknącym wiedzy na temat stosunków polsko-ukraińskich w latach 1939 – 1947. Cezura czasowa zawarta w treści tej monografii wykracza bowiem daleko za granicę dat zakreślonych w tytule pracy.

Na koniec, trzeba dodać łyżkę dziegciu do wspomnianego, udanego bez wątpienia, dzieła. Dziwi na przykład fakt, pomimo bogatej bibliografii zawartej w książce i poważnych archiwalnych kwerend autora, zupełnego braku odniesienia do prac nieżyjącego już historyka, znawcy ukraińskiej problematyki związanej z OUN/UPA - Edwarda Prusa. Prus był świadkiem tamtych wydarzeń i członkiem tzw. Istriebitielnych Batalionów. Jeśli nawet przez część badaczy (zwłaszcza ukraińskich) historyk ten jest nazbyt kontrowersyjny, nie powinno tu zabraknąć rzeczowej polemiki, tym bardziej, że prof. Motyka na wstępie podkreślił popularnonaukowy charakter pracy.

Poza tym, w swoistym „résumé” zabrakło być może konkluzji czysto ludzkiej; że nie warto zabijać, a zbrodnia nigdy nie popłaca - nawet w najostrzejszych i najbardziej sprzyjających ku temu okolicznościach politycznych. Spośród zamordowanych ok. 100 tys. Polaków i ok. 2-3 tys. Ukraińców tak naprawdę nie musiała zginąć ani jedna osoba. To jakby chichot historii - Związek Sowiecki jako główny architekt pojałtańskiej rzeczywistości w tym rejonie Europy i jednocześnie swoisty „arbiter” rękoma PKWN i później rządu polskiego zdominowanego przez komunistów, przesiedliłby co do jednego wszystkich obywateli; Ukraińców z Polski na Ukrainę lub w głąb ZSRS, a Polaków z kresów - w tym także te 100 tys. zamordowanych - do Polski na Ziemie Odzyskane. Józef Wissarionowicz Stalin miał w tym względzie chyba „najlepsze doświadczenie”, godząc w ten szczególny sposób zwaśnione od wieków narody. Dziś niepodległa Ukraina i wolna od komunizmu Rosja - co stało się to właśnie bez użycia przemocy - są najlepszym dowodem na łacińską maksymę, która bezsprzecznie ma zastosowanie nie tylko do jednostki ludzkiej, ale do całych narodów i państw, które szukają pokojowego współistnienia: Alteri vivat oportet, si vis tibi vivere (Musisz żyć dla innych, jeśli chcesz żyć z pożytkiem dla siebie – Seneka Młodszy).

Grzegorz Motyka. Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”. Konflikt polsko-ukraiński 1943-1947. Kraków: Wyd. Literackie, 2011.

Roman Garbacik

© 2009 Biblioteka Główna UEK